Podział majątku po rozwodzie a kredyt hipoteczny. Kto spłaca bank?
Rozwód to bez wątpienia jedno z najbardziej stresujących doświadczeń w życiu. Rozstaniu emocjonalnemu niemal zawsze towarzyszy ogromny lęk o przyszłość finansową, zwłaszcza gdy w grę wchodzi wspólny dom obciążony wieloletnim zobowiązaniem. Wiele osób zastanawia się, jak sprawiedliwie uregulować te trudne kwestie, nie tracąc przy tym dorobku całego życia.
Wydawać by się mogło, że po ustaniu małżeństwa sprawa staje się prosta. Skoro drogi partnerów się rozchodzą, to samo w naturalny sposób powinno stać się z ich wspólnymi finansami. Niestety, rzeczywistość prawna i bankowa bywa w tym aspekcie znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.
Rozwód a kredyt hipoteczny. Dlaczego banku nie interesuje Wasze rozstanie?
Największym mitem dotyczącym spraw majątkowych po rozwodzie jest przekonanie, że wyrok rozwodowy automatycznie dzieli zaciągnięty kredyt hipoteczny. Z punktu widzenia instytucji finansowej zmiana statusu cywilnego małżonków nie ma jednak żadnego wpływu na obowiązującą umowę kredytową.
Aby uniknąć rozpowszechnionego nieporozumienia, należy wyjaśnić źródło odpowiedzialności za kredyt. Wbrew obiegowej opinii, w polskim prawie nie istnieje generalna zasada solidarnej odpowiedzialności małżonków za długi zaciągnięte w trakcie trwania małżeństwa. Zgodnie z art. 30 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, solidarna odpowiedzialność małżonków obejmuje wyłącznie zobowiązania zaciągnięte przez jednego z nich w sprawach wynikających z zaspokajania zwykłych potrzeb rodziny – a kredyt hipoteczny do tej kategorii się nie zalicza.
W praktyce odpowiedzialność za kredyt hipoteczny wynika z samej umowy kredytowej (art. 366 Kodeksu cywilnego). Jeśli oboje małżonkowie podpisali umowę jako współkredytobiorcy, są wobec banku dłużnikami solidarnymi – bank może żądać spłaty całości lub części długu od każdego z nich z osobna albo od obojga łącznie. Jeśli natomiast kredyt zaciągnął tylko jeden z małżonków, drugi zasadniczo nie odpowiada wobec banku za to zobowiązanie, choć kredyt może podlegać rozliczeniu w postępowaniu o podział majątku wspólnego.
Warto również przeczytać: Podział majątku po rozwodzie: co zrobić, gdy nie podzieliliście wspólnego dorobku?
Instytucji finansowej zależy wyłącznie na terminowym regulowaniu należności. Jeśli oboje byli małżonkowie są współkredytobiorcami i jedno z nich nagle przestanie płacić swoją część, bank zwróci się o pieniądze do drugiego kredytobiorcy. Co istotne, nawet orzeczenie o wyłącznej winie w wyroku rozwodowym ani późniejsze postanowienie o podziale majątku nie zwalnia drugiego małżonka z prawnego obowiązku spłacania wspólnie zaciągniętego zadłużenia – chyba że bank na to wyrazi zgodę.
Podział majątku a podział długu to dwie zupełnie różne sprawy
Rozwodzący się małżonkowie często mylą podział posiadanej nieruchomości z podziałem samego długu. Warto to wyraźnie rozgraniczyć, aby uniknąć późniejszych nieporozumień. Podział majątku wspólnego dotyczy aktywów – ustala on, kto stanie się wyłącznym właścicielem domu czy mieszkania po rozstaniu.
Kredyt hipoteczny stanowi natomiast pasywa, czyli wspólne zobowiązanie wobec podmiotu trzeciego. Sąd cywilny podczas postępowania o podział majątku może przyznać sporną nieruchomość wyłącznie jednemu z byłych małżonków. Nie posiada on jednak żadnych kompetencji, aby nakazać bankowi wykreślenie drugiej osoby z umowy kredytowej zawartej przed laty.
Aby ostatecznie uwolnić się od ciążącego długu, niezbędna jest zgoda banku na przejęcie całego zobowiązania przez jedną ze stron. To z kolei wymaga przeprowadzenia ponownej analizy zdolności kredytowej. Jeśli osoba przejmująca dom zarabia zbyt mało, bank nie wyrazi zgody na stosowny aneks do umowy. Wówczas oboje byli partnerzy wciąż pozostają dłużnikami banku, niezależnie od ustaleń sądowych dotyczących własności nieruchomości.
Warto również pamiętać o domniemaniu równych udziałów małżonków w majątku wspólnym (art. 43 § 1 KRO). Jest to jednak wyłącznie domniemanie – art. 43 § 2 KRO przewiduje, że z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać ustalenia nierównych udziałów, biorąc pod uwagę stopień przyczynienia się do powstania majątku. W praktyce takie żądania pojawiają się m.in. wtedy, gdy jeden z małżonków przez lata nie pracował bez uzasadnionej przyczyny lub trwonił majątek wspólny.
Przejęcie nieruchomości przez jednego z małżonków i kwestia spłaty
Pierwszym i najczęściej wybieranym rozwiązaniem jest przejęcie nieruchomości na wyłączność przez jedną ze stron. Osoba ta staje się jedynym właścicielem domu i jednocześnie deklaruje przed bankiem gotowość do samodzielnego spłacania kolejnych rat kredytu hipotecznego.
Taki krok wymaga zazwyczaj finansowej spłaty drugiego małżonka. Kwota należnej rekompensaty stanowi równowartość jego udziału w nieruchomości, pomniejszoną o pozostałe do spłaty saldo kredytu. Właściwe wyliczenie tej kwoty opiera się na rzetelnej ocenie aktualnej wartości rynkowej nieruchomości, najczęściej dokonywanej przez biegłego rzeczoznawcę majątkowego.
Powodzenie tej operacji zależy od pozytywnej decyzji banku. Jeśli bank odmówi zwolnienia z długu osoby wyprowadzającej się, sytuacja może stać się patowa: były współmałżonek nie ma praw do lokalu, ale wciąż widnieje w rejestrach jako czynny dłużnik, co istotnie ogranicza jego zdolność do zaciągnięcia własnego kredytu w przyszłości.
Sprzedaż mieszkania jako klarowne wyjście z sytuacji
Kolejnym, często bezpiecznym i przejrzystym rozwiązaniem, jest rynkowa sprzedaż obciążonej nieruchomości. To dobra opcja w sytuacji, gdy żadne z byłych małżonków nie chce lub nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć ciężaru rat hipotecznych oraz kosztów utrzymania nieruchomości.
Środki finansowe uzyskane z transakcji w pierwszej kolejności pokrywają zadłużenie w banku. Umowa kredytowa zostaje zamknięta, a hipoteka wykreślona z księgi wieczystej. Byli partnerzy odzyskują pełną zdolność kredytową na nowe, samodzielne przedsięwzięcia życiowe.
Kwota, która pozostanie po rozliczeniu z instytucją finansową, dzielona jest między byłych małżonków. Co do zasady – po połowie, zgodnie z domniemaniem równych udziałów w majątku wspólnym, choć jak wspomniano wyżej, w określonych okolicznościach możliwe jest ustalenie udziałów nierównych.
Co zrobić, gdy były partner nagle przestaje płacić swoją część?
Nierzadko zdarza się w praktyce, że pomimo ustnych ustaleń, były współmałżonek przestaje płacić swoją część raty kredytu. Bank nie będzie wnikał w prywatne i emocjonalne relacje byłych małżonków – jako wierzyciel, na podstawie umowy kredytowej, będzie egzekwował całą należność od dostępnego współkredytobiorcy.
Aby uniknąć takich konsekwencji – w tym zaległości, monitów, wpisu do rejestru dłużników, a w skrajnych przypadkach wypowiedzenia umowy kredytowej – zazwyczaj trzeba pokryć brakujące raty z własnej kieszeni. Polskie prawo pozwala jednak skutecznie odzyskać te środki. Współdłużnik solidarny, który spłacił dług w części przekraczającej swój udział, ma prawo do tzw. roszczenia regresowego wobec drugiego dłużnika (art. 376 § 1 Kodeksu cywilnego). Można w tym celu wystąpić z powództwem do sądu cywilnego, dołączając dowody dokonanych wpłat. Sąd po analizie materiału dowodowego nakazuje zwykle zwrot przypadającej na drugiego dłużnika części.
Ugoda, mediacja czy droga sądowa? Wybór należy do Was
Ostatnią istotną kwestią jest wybrana przez strony forma podziału majątku. Polskie prawo przewiduje tu trzy podstawowe drogi.
Pierwsza to umowa zawarta przed notariuszem – jeśli małżonkowie potrafią wspólnie wypracować kompromis, akt notarialny precyzyjnie reguluje wszystkie kwestie majątkowe. Forma aktu notarialnego jest obowiązkowa, gdy w skład majątku wchodzi nieruchomość. Czas potrzebny na sfinalizowanie podziału w tej formie zależy od stopnia skomplikowania majątku, konieczności jego wyceny oraz od ewentualnych uzgodnień z bankiem.
Druga droga to mediacja – postępowanie prowadzone przez bezstronnego mediatora, którego efektem jest ugoda. Po zatwierdzeniu przez sąd ugoda zawarta przed mediatorem ma moc równą ugodzie sądowej, a po nadaniu klauzuli wykonalności – stanowi tytuł wykonawczy. Mediacja jest często szybsza i tańsza niż postępowanie sądowe i pozwala stronom zachować decyzyjność co do ostatecznego rozwiązania.
Trzecia droga to postępowanie sądowe o podział majątku wspólnego, prowadzone przez sąd rejonowy w trybie nieprocesowym. Opłata stała od wniosku o podział majątku wspólnego wynosi 1000 zł, a w przypadku zgodnego projektu podziału – 300 zł (art. 38 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). Postępowanie sądowe bywa długotrwałe i wiąże się z dodatkowymi kosztami, w szczególności wynagrodzeniem biegłego rzeczoznawcy.
Niezależnie od wybranej ścieżki, rzetelne wsparcie merytoryczne adwokata pozwala uniknąć błędów, które w przyszłości mogą okazać się znacznie kosztowniejsze niż honorarium kancelarii. Każda sprawa o podział majątku ma swoją specyfikę – warto skonsultować ją z prawnikiem zanim zostaną podjęte wiążące decyzje.
Agata Jacewicz
Absolwentka prawa i administracji Uniwersytetu Wrocławskiego, od 2016 roku wpisana na listę adwokatów Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu. Praktykę zdobywała pod okiem adwokata Pawła Gromotki. W pracy stawia na indywidualne podejście do każdej sprawy, skuteczność i szybkie osiąganie wyznaczonych celów.








