Media społecznościowe a rozwód – co możesz publikować, a co zaszkodzi w procesie?

Współczesna sala sądowa zmieniła się nie do poznania. Jeszcze dekadę temu dowody zdrady czy ukrywania majątku zdobywali prywatni detektywi, spędzając godziny na obserwacji z ukrycia. Dziś często wystarczy kilka kliknięć w smartfonie, aby zdobyć materiał, który przesądzi o winie, wysokości alimentów czy władzy rodzicielskiej. W ferworze emocji towarzyszących rozstaniu łatwo zapomnieć, że Twój profil na Facebooku, Instagramie czy LinkedIn to nie tylko pamiętnik, ale potężna baza danych dla drugiej strony sporu. Zrozumienie mechanizmów rządzących cyfrowym śladem jest obecnie kluczowym elementem strategii procesowej.

Iluzja prywatności w sieci a realia sądowe

Większość osób przystępujących do sprawy rozwodowej żyje w błędnym przekonaniu, że zmiana ustawień prywatności na „tylko dla znajomych” rozwiązuje problem bezpieczeństwa informacji. To jedno z najgroźniejszych założeń, jakie możesz przyjąć. W rzeczywistości cyfrowej pojęcie prywatności w kontekście dowodowym jest iluzoryczne. Wystarczy jeden wspólny znajomy, który wykona zrzut ekranu Twojego wpisu lub zdjęcia, aby materiał ten trafił do adwokata współmałżonka. Co więcej, sądy rodzinne coraz częściej dopuszczają dowody z mediów społecznościowych, traktując je jako wiarygodny obraz rzeczywistości, często bardziej przekonujący niż zeznania świadków. Zamiast liczyć na szczelność ustawień profilu, bezpieczniej jest przyjąć zasadę, że wszystko, co publikujesz w Internecie, jest publiczne i może zostać wyświetlone na dużym ekranie podczas rozprawy.

Pułapka luksusowego życia na Instagramie

Jednym z najczęstszych błędów, które mogą Cię słono kosztować, jest niespójność między deklarowaną sytuacją majątkową a wizerunkiem kreowanym w sieci. W sprawach o alimenty czy podział majątku druga strona często stara się udowodnić, że ukrywasz dochody lub stać Cię na płacenie wyższych świadczeń. Jeśli w pismach procesowych twierdzisz, że Twoja sytuacja finansowa jest trudna, a jednocześnie na Twoim profilu pojawiają się zdjęcia z drogich wakacji, nowym samochodem czy w markowych ubraniach, tracisz wiarygodność w oczach sądu. Sędzia oceniając Twoje możliwości zarobkowe i majątkowe, weźmie pod uwagę ten dysonans. Warto pamiętać, że szeroko rozumiane prawo rodzinne opiera się na faktach i dowodach, a zdjęcia oznaczające wysoki status materialny są dla sądu sygnałem, że oficjalne deklaracje podatkowe mogą nie oddawać całej prawdy.

Emocjonalne wpisy jako dowód braku stabilności

Rozwód to proces pełen silnych emocji, od smutku po wściekłość. Naturalnym odruchem w erze cyfrowej jest chęć „wygadania się” lub poszukiwania wsparcia w sieci. Jednak publikowanie postów uderzających w wizerunek współmałżonka, udostępnianie cytatów o toksycznych relacjach czy wdawanie się w publiczne dyskusje w komentarzach może zostać wykorzystane przeciwko Tobie w walce o opiekę nad dziećmi. Sąd kieruje się przede wszystkim dobrem małoletnich i szuka rodzica, który daje gwarancję stabilności emocjonalnej oraz potrafi oddzielić konflikt małżeński od relacji rodzicielskiej. Agresywne wpisy czy publiczne pranie brudów mogą zostać zinterpretowane jako brak rękojmi należytego wykonywania władzy rodzicielskiej. Co więcej, takie zachowanie może zostać uznane za działanie na szkodę dzieci, które w przyszłości mogą trafić na te treści.

LinkedIn i Tinder, czyli o czym zapominamy

Koncentrując się na Facebooku i Instagramie, często zapominamy o innych platformach, które są kopalnią wiedzy dla prawników. Profil na LinkedIn, służący celom zawodowym, może stać się dowodem w sprawach finansowych. Informacje o awansach, nowych projektach czy zmianie pracy na lepiej płatną są publiczne i łatwo dostępne, co utrudnia argumentację o braku możliwości finansowych. Z kolei obecność na portalach randkowych typu Tinder czy Bumble przed formalnym zakończeniu małżeństwa jest ryzykowna, nawet jeśli uważasz, że więź uczuciowa między Wami już dawno wygasła. Druga strona może wykorzystać fakt posiadania aktywnego konta randkowego jako dowód na wyłączną winę za rozpad pożycia, argumentując, że szukałeś nowych relacji, zanim małżeństwo ostatecznie się zakończyło.

Strategia cyfrowej ciszy

Najlepszą radą, jaką można usłyszeć od doświadczonego pełnomocnika, jest zachowanie daleko idącej wstrzemięźliwości w publikowaniu treści do czasu prawomocnego wyroku. Nie chodzi tylko o unikanie treści kontrowersyjnych, ale o ograniczenie aktywności do absolutnego minimum. Każde zdjęcie, nawet to z pozoru niewinne, na którym bawisz się na imprezie, może zostać opatrzone narracją, że zamiast zajmować się dziećmi, prowadzisz rozrywkowy tryb życia. Cyfrowa cisza odbiera drugiej stronie amunicję. Im mniej materiałów dostarczysz, tym trudniej będzie stronie przeciwnej zbudować negatywną narrację na Twój temat. Taka postawa pokazuje dojrzałość i skupienie na realnym rozwiązaniu problemów, co często przekłada się na sprawniejszy przebieg procesu i może umożliwić rozwód na jednej rozprawie, oszczędzając Ci stresu i czasu. Pamiętaj, że Internet nie zapomina, a to, co raz trafi do sieci, może wpłynąć na Twoje życie na długo po opuszczeniu sali sądowej.

Agata Jacewicz
+48 534 680 10 |  Inne artykuły

Absolwentka prawa i administracji Uniwersytetu Wrocławskiego, od 2016 roku wpisana na listę adwokatów Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu. Praktykę zdobywała pod okiem adwokata Pawła Gromotki. W pracy stawia na indywidualne podejście do każdej sprawy, skuteczność i szybkie osiąganie wyznaczonych celów.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *